Tatry są wyjątkowe. Pozostały enklawą, gdzie mimo zmian klimatu ciągle jeszcze są normalne pory roku. W tym sezonie są jednym z niewielu miejsc, gdzie jest biało, choć nawet tutaj zima rozpoczęła się późno. W Zakopanem śnieg spadł dopiero 23 grudnia, ale mimo zmiennej aury ciągle trwa. Przypomina, że tatrzańska przyroda jest bezcenna. Patrząc na góry wielokrotnie myślałam ostatnio o płonącej Australii. O zagładzie zagrożonych gatunków, które bezpowrotnie znikają właśnie z powierzchni Ziemi. To nie jest coś, co nas nie dotyczy. Nigdy nie zapomnę, jak kilka lat temu ekipa National Geographic nagrała kilkuminutowy film o umierającym z głodu niedźwiedziu polarnym, który resztkami sił dotarł do ludzkiej osady w poszukiwaniu jedzenia. Prawdziwe oblicze efektu cieplarnianego. Topniejąca Arktyka, gdzie coraz trudniej o pokarm. Chyba właśnie wtedy hasło "zmiany klimatu" przestało być dla mnie czymś abstrakcyjnym. Jednostkowe dramaty żywych, czujących istot wszystko dla mnie zmieniły. Z tego samego powodu nie umiem zapomnieć zdjęcia ptaka karmiącego swoje młode niedopałkiem papierosa i konika morskiego trzymającego się kurczowo patyczka do czyszczenia uszu gdzieś w głębiach oceanu. Nie zapomnę też poparzonego koali Luisa, którego rozpaczliwe wołanie o pomoc stało się symbolem wszystkich zwierząt, cierpiących i umierających w Australii za błędy człowieka. Patrząc dzisiaj na Tatry otulone śniegiem mam świadomość, że ich zimowe piękno to ulotny dar losu. Pielęgnujmy ten dar, chrońmy. Nie pozwólmy zniszczyć...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kalatówki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kalatówki. Pokaż wszystkie posty
środa, 8 stycznia 2020
sobota, 9 listopada 2019
Październikowa i listopadowa pora kontrastów...
Tegoroczny październik w Tatrach upłynął pod znakiem kontrastów. Początek miesiąca powitał nas minusowymi temperaturami i śniegiem w górach. Jesienne kolory kontrastujące z tatrzańskimi szczytami w zimowej szacie to widok, którego nie można zapomnieć. Ale zaraz potem na nowo wróciło babie lato. Równocześnie tu i tam dały się zauważyć liczne ślady rykowiska oraz pierwsze tej jesieni ślady niedźwiedzi, które każdego roku schodzą na przełomie września i października w niższe partie Tatr w poszukiwaniu pożywienia. Na ślady misia natrafiłam w Kośnych Hamrach. Największy tatrzański drapieżnik często zakrada się o tej porze roku do przydomowych sadów owocowych albo pasiek miejscowych pszczelarzy. Nieco mniej wybredne zwierzaki wybierają śmietniki przy niżej położonych tatrzańskich schroniskach, bo w wyższych partiach Tatr coraz trudniej o pokarm. Jednak do tej pory ani razu nie udało mi się osobiście "upolować" misia za pomocą aparatu. To jak na razie moje niezrealizowane, wielkie marzenie...
maszt na Antałówce tuż po zachodzie słońca
poniedziałek, 30 września 2019
Tatrzańskie szlaki po sezonie...
Pamiętam, że kiedy w latach 80. XX wieku szłam po wakacjach do szkoły, na mojej codziennej trasie mijałam gospodarstwa i ogrody, w których rosły jabłonie, grusze i śliwy. Mijałam pola uprawne, łąki porośnięte jeżynami, brzozowe gaje, w których rosły brązowe i czerwone kozaki, jedne z moich ulubionych grzybów. We wrześniu i październiku prawie zawsze wracałam do domu z wypchanymi kieszeniami. Nic nie mogło się równać z radością, która towarzyszyła mi wtedy, gdy udało się zwędzić kilka dorodnych owoców. Trzydzieści kilka lat później wiele moich miejsc na Podhalu zmieniło się nieodwracalnie. Dziko zarośnięte, przydomowe ogrody z drzewami owocowymi zastąpiły kostka brukowa, tuje i krótko przystrzyżone trawniki. Jak dobrze, że przynajmniej na zdjęciach ocalić możemy to, co pozostało niezmienne. Fascynujący spektakl Matki Natury i początek jesieni w Tatrach...
piątek, 10 maja 2019
Przełom kwietnia i maja
Wiosna w Tatrach. Pora kontrastów. Na szczytach i zboczach ciągle jeszcze czuć oddech zimy. W centrum Zakopanego zielono. Gdzieś pomiędzy spotykają się dwie pory roku. To "pomiędzy" potrafi być najbardziej fascynujące, bo chwilami przypomina prawdziwą wiosnę, a w innych momentach zeszłoroczną jesień. Ale wszystkie te miejsca mają jedną cechę wspólną. Przyroda szaleje. Wszystkie zwierzęta, od tych maleńkich do największych czują podniecenie. Jelenie chwytają w nozdrza chłodne i wilgotne powietrze poranka rozkoszując się każdym jego haustem, lekkim podmuchem wiatru, kroplą rosy. Łanie, które są moimi sąsiadkami prawie każdego dnia delektują się młodnikiem. Po srogiej zimie te "nowalijki" są dla nich teraz najbardziej pożądanym rarytasem. Oto najbardziej fascynujące oblicze świata. Piękno każdej pory roku. Życie w zgodzie z zegarem biologicznym matki natury...
Etykiety:
buk,
Dolina Białego,
jaszczurka żyworodna,
jeleń,
Kalatówki,
Kasprowy Wierch,
krokusy,
kumak górski,
Kuźnice,
kwiecień,
łania,
maj,
Nosal,
wiosna,
wiosna w Tatrach,
Zakopane,
żuk gnojarz
Subskrybuj:
Posty (Atom)



