sobota, 9 listopada 2019

Październikowa i listopadowa pora kontrastów...

Tegoroczny październik w Tatrach upłynął pod znakiem kontrastów. Początek miesiąca powitał nas minusowymi temperaturami i śniegiem w górach. Jesienne kolory kontrastujące z tatrzańskimi szczytami w zimowej szacie to widok, którego nie można zapomnieć. Ale zaraz potem na nowo wróciło babie lato. Równocześnie tu i tam dały się zauważyć liczne ślady rykowiska oraz pierwsze tej jesieni ślady niedźwiedzi, które każdego roku schodzą na przełomie września i października w niższe partie Tatr w poszukiwaniu pożywienia. Na ślady misia natrafiłam w Kośnych Hamrach. Największy tatrzański drapieżnik często zakrada się o tej porze roku do przydomowych sadów owocowych albo pasiek miejscowych pszczelarzy. Nieco mniej wybredne zwierzaki wybierają śmietniki przy niżej położonych tatrzańskich schroniskach, bo w wyższych partiach Tatr coraz trudniej o pokarm. Jednak do tej pory ani razu nie udało mi się osobiście "upolować" misia za pomocą aparatu. To jak na razie moje niezrealizowane, wielkie marzenie...

maszt na Antałówce tuż po zachodzie słońca

poniedziałek, 30 września 2019

Tatrzańskie szlaki po sezonie...

Pamiętam, że kiedy w latach 80. XX wieku szłam po wakacjach do szkoły, na mojej codziennej trasie mijałam gospodarstwa i ogrody, w których rosły jabłonie, grusze i śliwy. Mijałam pola uprawne, łąki porośnięte jeżynami, brzozowe gaje, w których rosły brązowe i czerwone kozaki, jedne z moich ulubionych grzybów. We wrześniu i październiku prawie zawsze wracałam do domu z wypchanymi kieszeniami. Nic nie mogło się równać z radością, która towarzyszyła mi wtedy, gdy udało się zwędzić kilka dorodnych owoców. Trzydzieści kilka lat później wiele moich miejsc na Podhalu zmieniło się nieodwracalnie. Dziko zarośnięte, przydomowe ogrody z drzewami owocowymi zastąpiły kostka brukowa, tuje i krótko przystrzyżone trawniki. Jak dobrze, że przynajmniej na zdjęciach ocalić możemy to, co pozostało niezmienne. Fascynujący spektakl Matki Natury i początek jesieni w Tatrach...

piątek, 27 września 2019

Wrzesień w Dolinie Białego

Przez wielu miłośników górskich wędrówek Dolina Białego uważana jest za jedno z najpiękniejszych miejsc w Tatrach. To właściwie wąwóz otoczony malowniczymi skałkami. Jego dnem płynie Biały Potok, a ściany doliny porasta las składający się głównie z buków i jodeł. Szczególnie piękny wtedy, gdy drzewa liściaste przybierają jesienne barwy. Ze względu na wysokie zbocza i bardzo gęstą roślinność dolina ma specyficzny mikroklimat, co sprawiło, że miejsce to zostało objęte przed laty ścisłym rezerwatem. Właśnie tutaj można spotkać rzadko występujące gatunki ptaków chronionych, głuszce i cietrzewie, choć mnie samej nigdy się to nie udało. Ukształtowanie doliny stanowi idealny kamuflaż dla wszystkich gatunków zwierząt, a ci, którzy je dostrzegą mogą uważać się za szczęściarzy. Atrakcją doliny jest też jaskinia, a właściwie wejście do nieczynnej od ponad 60 lat sztolni uranowej. W pierwszej połowie lat 50. cenną rudę uranu wydobywali tu Rosjanie, wykorzystujący ją na potrzeby bomby atomowej. Historia głosi, że operacja miała charakter tajny, a dolina była wówczas niedostępna dla turystów. Ze względów bezpieczeństwa wejście do dawnej sztolni jest obecnie okratowane, a miejsce to do dziś rozpala wyobraźnię taterników i grotołazów. 


niedziela, 25 sierpnia 2019

22 sierpnia z Giewontem w tle...

Tatrzański Park Narodowy odwiedzają każdego roku 4 miliony turystów. Największa ilość chętnych odwiedza Tatry oczywiście latem. Szacuje się, że w ciągu jednego wakacyjnego dnia na szlakach przebywać może nawet 30 tysięcy ludzi. Zawsze będę zdania, że Tatry nie powinny być miejscem turystyki masowej. Z wielu względów. Pech chciał, że 22 sierpnia po godz. 13.00 nad jednym z najbardziej oblężonych tatrzańskich szlaków rozpętała się tragiczna w skutkach burza. W kopułę szczytową Giewontu uderzyło kilka piorunów, zabijając kilka osób i raniąc sto kilkadziesiąt innych. Powstrzymam się od ocen, których dokonało w ostatnim czasie wielu internetowych "znawców" Tatr stwierdzających, że turyści sami ponoszą odpowiedzialność za to, co się stało. Ja sama idąc w góry zawsze sprawdzam prognozę pogody, ale musimy pamiętać, że pogoda w Tatrach potrafi zmienić się w 15 minut. Dwa tygodnie przed dramatem pod Giewontem szłam graniami od Kasprowego Wierchu do Przełęczy Kondrackiej. Byłam rzut kamieniem od miejsca przyszłej tragedii. I dobrze wiem, że człowiek, którego pioruny zastaną w takim miejscu, szanse ma niewielkie. Bo zanim zejdzie w bezpieczne miejsce, miną godziny... p.s. Na zdjęciach lipiec i sierpień m.in. w okolicach Giewontu. 


Główny szczyt masywu Giewontu widziany z Doliny Strążyskiej

poniedziałek, 1 lipca 2019

Koniec czerwca...

Zakopane tuż przed sezonem. Miejsca, jakich nie zna żaden "turysta" zaliczający Krupówki, wjazd kolejką na Kasprowy oraz Morskie Oko przy użyciu konnych fasiągów zamiast własnych nóg. Jednym z najbardziej niezwykłych miejsc na tych zdjęciach jest Las Chałubińskich. Prawnie chroniony pomnik przyrody, który swą wyjątkowość zawdzięcza spadkobiercom doktora Tytusa Chałubińskiego. Monumentalny starodrzew, złożony przede wszystkim z wiekowych buków, wciśnięty między ulice Chałubińskiego i Zamoyskiego. Enklawa spokoju przypominająca o Zakopanem z czasów, gdy nikt nie słyszał o samochodowych korkach, deweloperach czy masowo niszczonych terenach zielonych pod budowę kolejnych apartamentowców. 

piątek, 24 maja 2019

913 m.n.p.m. w scenerii majowej

Miejsca ukochane. Moja oaza, która o tej porze roku wydaje się najpiękniejsza. I szczególnie cenna właśnie wtedy, gdy wracam tutaj po dłuższej przerwie. Mój pierwszy spacer to niemal zawsze rejon tamy i szlak na Nosal. Po to, by znów spojrzeć na Tatry z tamtej perspektywy...Stamtąd zejście do Kuźnic. Kilka chwil na ławce w zespole dworsko-parkowym przy obecnej siedzibie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Powrót do domu (913 m.n.p.m.) przez Przewodników Tatrzańskich. Kilka chwil na terenie Centralnego Ośrodka Sportu; zdjęcie fragmentu bieżni z lasem po lewej stronie to sceneria, której już nie zobaczymy. W czasach, gdy w Tatrach umierają całe hektary lasów świerkowych, ktoś podjął bezmyślną i bezduszną decyzję o wycięciu setek drzew, których największą siłą była bioróżnorodność. Brzozy, klony, modrzewie, buki i jodły, które rosły w tym miejscu odkąd pamiętam...

piątek, 10 maja 2019

Przełom kwietnia i maja

Wiosna w Tatrach. Pora kontrastów. Na szczytach i zboczach ciągle jeszcze czuć oddech zimy. W centrum Zakopanego zielono. Gdzieś pomiędzy spotykają się dwie pory roku. To "pomiędzy" potrafi być najbardziej fascynujące, bo chwilami przypomina prawdziwą wiosnę, a w innych momentach zeszłoroczną jesień. Ale wszystkie te miejsca mają jedną cechę wspólną. Przyroda szaleje. Wszystkie zwierzęta, od tych maleńkich do największych czują podniecenie. Jelenie chwytają w nozdrza chłodne i wilgotne powietrze poranka rozkoszując się każdym jego haustem, lekkim podmuchem wiatru, kroplą rosy. Łanie, które są moimi sąsiadkami prawie każdego dnia delektują się młodnikiem. Po srogiej zimie te "nowalijki" są dla nich teraz najbardziej pożądanym rarytasem. Oto najbardziej fascynujące oblicze świata. Piękno każdej pory roku. Życie w zgodzie z zegarem biologicznym matki natury...